subscribe mailing list
help
wersja polska

ASI MINA - wszystko mam! tylko gdzie? / have all! but where? (2006)

wearefrompoland.blogspot.com

Nowatorski i absolutnie wyjątkowy projekt muzyczny Asi Miny (czyli Asi Bronisławskiej), matki, żony, siostry, córki, nauczycielki, kobiety, synowej, klientki, cioci, przyjaciółki, bratowej, sąsiadki... To piosenki o gotowaniu, sprzątaniu (z pewną jednak niechęcią), niańczeniu dzieci i chodzeniu do parku, opowieści o niepokoju, chaosie i poszukiwaniu. To domowe piosenki zagrane na różnych przedmiotach, często mających niewiele wspólnego z muzyką, również na elementach przyrody. Bardzo zwariowana płyta!

Początkowo album sprawia wrażenie zbioru „normalnych” piosenek. Oto Kiss Me Quick – właściwie zwykła akustyczna ballada, oto Spadniesz – podobnie, oto Dressing – piosenka wręcz urocza, z fajnymi wielogłosowymi partiami wokalnymi. Potem zaczyna się zadziwiający trip w głąb zagadkowych czeluści mieszkania Asi Bronisławskiej oraz wycieczki do równoległej rzeczywistości podmiejskiego lasu i jeziora z kaczkami. W Kosmetykach gromada dzieciaków gra na szklankach i kubkach, w Rycerzu mamy jakby pocięte sample uderzeń w pokrywki garnków i inne blaszane przedmioty, w Lololo pierwsze skrzypce grają cykady, w Przepisie kuchenne garnki, w Pozwól sobie – gazety (!), a w Bądź mniej – drzewa i gałęzie (na których gościnnie zagrał brat Asi Wojtek Kucharczyk). Brzmi wariacko? No cóż, wyobraźnia Asi i jej przyjaciół nie zna granic, razem udowadniają, że grać można na wszystkim, to tylko kwestia usłyszenia muzyki w otaczających nas na co dzień dźwiękach.

Jednak najfajniejszą rzeczą na płycie Asi Miny są teksty. Pełne subtelnego humoru i ironicznego spojrzenia na życie kury domowej. Jedna dziennie i się uda!/ Cellulitis zżera uda/ Jedna dziennie może będzie?/ Zanim spadną znów żołędzie - śpiewa z towarzyszeniem chóru dzieciaków Asia Bronisławska. Na celulicie się nie znam (i nie chcę nawet), ale piosenka o walce z tym zjawiskiem – pomysł wyborny! Na kant ci zaprasowałam/ Tramwaj będzie lada dzień/ Jaki w biodrach nosisz rozmiar/ Czy na pewno to twój cień?/ To twój ulubiony dzień! – śpiewa pani Asia do swojego Rycerza. Zaśpiewa nam też przepis na duszone jarzyny z ryżem, a na koniec – z pewną jednak niechęcią – posprząta po sobie: Szkoda. Niestety. Trudno./ Co zrobić? Sprzątnę./ Bo jakoś brudno. Te domowe, prywatne liryki budzą sympatię, a nawet tkliwość. Miło dla odmiany posłuchać czegoś zwyczajnego, podanego w tak urokliwy sposób. Nie każdy musi walczyć z całym światem (lub o jego ocalenie, do wyboru).

Co czuje się po wysłuchaniu płyty Wszystko mam! Tylko gdzie? Empatię. Niebezpiecznie duże jej stężenie. Dla odtrucia organizmu proponuję coś bardzo samczego i szowinistycznego, np. Dick4Dick. Od razu lepiej…

Aha, nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o ekscentrycznym wydaniu Wszystko mam! Otóż płyta znajduje się w papierowej kopertce, którą z kolei zapakowano w estetyczną reklamóweczkę, mniej więcej taką, jaką dostaje się w drogerii jako opakowanie nietaniego kremiku (nie żebym kupował). Książeczkę wydrukowano na kilku karteluszkach, które można układać sobie w różnych konfiguracjach i kolejności. Odjazd!

Aha nr 2. Tę płytę trzeba mieć. Takie rzeczy tylko w... mik.musik. Ale pewnie nieczęsto.
(don't panic we're from poland)


freemusic.cz / 13.10.06

Po křiku přichází ticho, řád a hračky

Album Wszystko mam! polské zpěvačky Asi Miny tvoří lidově drsné i křehké písně. Trochu Bittová, Kate Bush i Värttinä, hraje na kytaru/klavír a její lidé na netradiční nástroje. Je libo song třeba o celulitidě?
:
Písničkářku Asiu Bronislawskou (dnes si říká Asi Mina) zná Polsko z legendární elektronické netaneční kapely Mołr Drammaz (ona a bratr). Vydali pár alb, hráli i mimo vlast. Jela i v mezinárodním projektu Go Underground To See More Animals (druhé slovo v názvu není náhodou), vydala dětské CD "to.je.take.co.take.to.!."

Živě ji doprovází bratr Wojt3k Kucharczyk (elektronika), Leopold Perek (klarinet), Piotr Kolecki (kuchyňské hrnce), Deuce (kytara - jeho sólové CD je extra!) či Gosia Hlawsa (flétna). Na debut přizvala Woj3ka a Piotra + řadu dalších včetně sboru dětí a teenagerů.

"Chtěla bych vám vyprávět příběh Asi, matky, manželky, sestry, dcery, učitelky, přítelkyně, klientky, sousedky... Tralalalala. Tohle je příběh neklidu, chaosu a hledání. A po křiku přichází ticho, řád a vykoupení. Tak to je..." napsala do bookletu Asi Mina. Srovnáme-li desku Wszystko mam! s jejími dalšími projekty - i ty vydal nekomerční label Mik Musik jejího brata - je to přesně tak. Oproti šílenostem a experimentům je to album spíš oáza. Je víc v klidu, ale stejně z něj běsi probublávají jako očekávání budoucích hrůz z Twin Peaks.

Kytara Miny zní až minimalisticky. V Kiss Me Quick střídá polštinu s angličtinou, křehká Dressing odkazuje na Kate Bush, folková až folklórní Spadniez! představuje dětský sbor jinak, než ho běžně známe. Zní spíš pohansky, třeba jako Värttinä. Když děti rozezní sklenky (v Kosmetyki - té o celulitidě), má to rytmus a razanci japonských bubeníků, je to skvělé.

Asi Mina je malá blondýnka, ale žádný andílek. Spíš vamp i černá vdova, když v písni Rycerz (Rytíř) zpívá: "Mydlem umyj sie w kawalku, szeptem powiedz mi swój PIN, tluste cieple miekkie mokre, wypij jedno z moich win, śpij spokojnie potem zgiń..."

V B-Less ji bratr doprovází na keře a stromy v lese, rytmus v Pozwól sobie vytváří na noviny sbory Mik.Girls a Mik.Boys. Dětské žvatlání Kajetana Bronislawského (Asi Syna) v Ekene je dětinštější, než Mendosino na Strace v hrsti Pražského výběru. No a co? Wojt3k, asi už přesycený experimenty a elektronikou, se zas vrhá v závěrečné Trudno, koda do přírody. Hraje na "les v sousedství i na kaluže." Takže jediným elektronickým zvukem alba by mohlo být vrčení v závěru B-Less. Zase vedle. Asi Mina, osobnost srovnatelná s Šinou či Voňkovou, do ní doma nahrála zvuk dětského vlčka/káči.

Halt kdo si hraje, nezlobí. Natáčí výborné desky!
(Jan Bořek Šikula)


www.millefeuille.fr

Inutile de tourner autour du pot : Asia Bronislawska aka Asi Mina vient de sortir l'un des plus beaux albums de l'année 2006 chez Mik.Musik.!, petit ET formidable label polonais mené par Wojt3k Kucharczyk et, comme l'annonce le site, "with cheerful companionship of Piotrek Poloz and Bartek Kujawski", respectivement Deuce et 8Rolek.

Si Asi Mina n'est aucunement nouvelle au sein de la constellation Mik.Musik!. puisqu'elle est une des fondatrices d'un des groupes pionniers du label, Molr Drammaz, c'est ici son premier album en solo et la surprise est aussi grande qu'excellente.

Appliquant sans faillir ce qui semble être la règle de la maison Mik. à savoir ne jamais répéter ce qui a été entendu ailleurs ou ce que l'on a nous même déjà dit, Asi Mina apporte en plus quelques inédits: ici tous les morceaux sont chantés, la voix d'Asi Mina est un baume pour les oreilles, et bien qu'une une touche electro experimentale demeure, il s'agit davantage sur Wszystko Mam! Tylko Gdzie? / Have All! But Where? de collages sonores largement accompagnés d'instruments accoustiques que d'autre chose.

En mélangeant humour frappadingue, comme sur Kosmetyki/ Cosmetics, sorte de big-band à la petite cuillère, ou Przepis/Recipie, sans doute la plus belle manière de chanter une recette de cuisine, et minimalisme suave (le fabuleux Rycerz/Knight), des terrains jusque là vierge chez Mik.Musik.! comme la folk (les 3 premiers titres d'ouverture) ou le lyrisme (Lololo) sont désormais abordés par Asi Mina.

Mélangeant retenue et élan comme personne et affichant une sincérité déroutante dans l'interprétation de ses ritournelles fragiles mais inusables, Asi Mina devrait conquérir n'importe qui ayant le bonheur de poser ce disque sur sa platine. Et ceci à chaque écoute.
(Emmanuel B.)


www.dominiodeuses.org / 07/08

Asi Mina é o projecto de Asia Bronisławska, da Polónia, e «Wszystko Mam! Tylko Gdzie? / Have All! But Where?» o seu fascinante álbum estreia, que propõe uma recaracterização de minimalismos acústicos à luz de estruturas filigrânicas, em que a minúcia e o pormenor acabam por ser o seu elemento substancial.

Na música de Asi Mina existem três linhas de força concorrentes, que em conjunto se articulam (por vezes se desarticulam) em frágeis canções: as finas melodias acústicas, muitas vezes repetitivas numa espécie de mantra analógico que aconchega cada nota, outras vezes jogando ao esconde-esconde com a ausência de som; uma série de ruídos dispersos, desde guizos a pequenos elementos percutidos de difícil identificação; e a voz de Asia, que recolhe de Nico uma distância desinteressada e de Virginia Astley uma cristalinidade infantil, ainda que menos ampla e mais grave. Mas há também um esforço de polifonia vocal, não necessariamente harmonioso mas decididamente afrontador, que mantém um tenso balanço entre familiaridade e desconfiança.

«Have All! But Where?» acaba por revelar uma música especial, emanada de uma cultura da qual pouco sabemos, mas que ajuda a espicaçar uma curiosidade genuína por novas formas de expressão e de um enquadramento que resiste à passagem da devastadora maré da globalização, que aplaina gostos, géneros e culturas. E esse talvez seja o mérito mais atractivo deste disco, na medida em que dificilmente se enquadra em invólucros já usados, com etiquetas das quais já poucos conhecem o significado original.
(Pedro Portela)


The Wire 270 / 08.06

On first listen, this album by Polish vocalist, guitarist and pianist Asia Bronislawska sounds like a mix of familiar elements. "Cosmetics", with its chorus of schoolchildren, sits between Vashti Bunyan and Smog's Wild Love. "Kiss Me Quick" is based on simple acoustic guitar arpeggios and sounds relatively lightweight, while "Dressing" is a pretty, music box-like song. But there is a lot more lurking beneath the surface. "Kiss Me Quick" was written about a young woman whom Bronislawska saw on a train accompanied by her mother. The former was evidently stricken with cancer and wore a T-shirt bearing the words. Bronislawska sang "Dressing" inside a cupboard to get the right acoustic.
The first songs are signposts to a darker world on the mysterious "Knight", with its pared down and cryptic lyric (translated from Polish in the sleeve artwork). Bronislawska's uncle plays clarinet and percussion and electronics are provided by her brother, Wojt3k Kucharczyk. On "Lololo", she is backed by ominous bass notes and field recording of cicadas, while Kucharczyk plays a fallen tree trunk in a forest on "Oh Well, Coda".
Bronislawska shows how supposedly banal and everyday things seem otherwise when observed with an acute creative eye, and that strange results can arise from trying to make sense of things that should be easily comprehensible. "Recipe" looks like its ingredients would produce a tasty meal, and "B-less" was inspired by making words from fridge magnet letters. All of which adds up to a charming - if disquieting - musical diary.
(Mike Barnes)

album on the Office Ambience List in july06.


geiger

Denne cd ankom i en fin lille grå plastikpose med titlen og Asi Minas navn påtrykt. I posen var også en mængde løsdele – heriblandt pladens egentlige cover, en pressemeddelelse samt en masse flyers for andre projekter tilknyttet det polske label Mik.Musik. Den anderledes og mildest talt rodede indpakning passer smukt til pladens indhold og titlens desorienterede følelse af overflod kombineret med kaos. Dertil må siges, at både indpakning og musik føjer sig smukt til Mik.Musiks rige tradition for kringlet artwork, skæve indfald, ukurante formater og en gennemgående lo-fi præget collageæstetik. Hvad enten selskabet udgiver hiphop, postmoderne samplerpop, folk, jazz, noise eller hvad de nu ellers finder på, er det altid med et umiskendeligt Mik-touch, hvilket nok i høj grad skyldes tovholder Wojt3k Kucharczyk, der må betegnes som en institution i Polens eksperimenterende musikmiljø, og som oftest har mere end én finger med i spillet på Miks projekter. Det er bestemt også tilfældet på Wszystko Mam! Tylko Gdzie?, som er skabt af Kucharczyks søster Asi Mina med brormand som producer – og i øvrigt med deres onkel på klarinet på nummeret ”Rycerz”.

Pladen er altså lidt af et familieforetagende – ikke blot på grund af de ovennævnte samarbejder, men også på grund af, at pladen på mange måder tager afsæt i Minas dagligdag som mor. Hermed kobles det i forvejen legende og neo-dadaistiske Mik-univers med et mere intimt og personligt forhold til det barnlige, som fylder meget på pladen. Ja, Mina har ligefrem allieret sig med en guitaroktet bestående af børn, som hun i forvejen underviser i guitarspil, og disse børn spiller også på glas og agerer råbekor ved flere lejligheder, hvor der spilles på en call & response-relation mellem dette kor og Minas fine og blide stemme.

Bortset fra børneguitaristerne er det dog ikke traditionelle instrumenter, der dominerer på pladen. Nok finder man lidt klarinet, violin og klaver hist og her, men lige så ofte akkompagneres Minas stemme af legetøj, køkkengrej, træstammer, aviser, boremaskiner og meget mere, ligesom omgivelserne hele tiden giver deres besyv med, hvad enten det drejer sig om dyr og træer i en skov, eller om folkene i nabolaget. Dertil kommer Kucharczyks elektroniske arrangementer, som dog hele tiden har en udtalt low tech karakter og ikke fjerner indtrykket af intime hjemmeoptagelser, der for det meste lyder som om de kunne være indspillet på en båndoptager. En songiary kalder Mina det selv – en sangdagbog, der indfanger hverdagens flygtige indtryk uden hierarkisk skelnen mellem de store eksistentielle spørgsmål og det dybt banale. Det afspejles i såvel lydene på pladen som teksterne, der for det meste synges på polsk, men dog er oversat til engelsk i coveret. Her bydes på en skønsom blanding af absurde remser, ordlege, ironiske kommentarer, børnesange og readymades. ”Kiss Me Quick” er baseret på et møde med en ung, kræftsyg pige iført en T-shirt med titlen påtrykt og bliver en slags barnlig vrøvleremse, der samtidig kredser om angsten for døden: ”O, please, please. Please! / Kiss me quick, quick, quick / Soon I can dis, is, is / Appear, pear, rear, ear”. ”B-less” er skabt ud fra den gamle leg med køleskabsmagneter, mens Mina på ”Przepis” simpelthen synger en opskrift på ris.

Det kan lyde mægtig rodet, hvilket det bestemt også er, og det må da også siges, at den vedvarende insisteren på hverdagens magi kombineret med en håndfuld efterhånden lidt fortærskede avantgarde-gimmicks kan blive trættende i længden. Det må dog samtidig bemærkes, at Mina er vældig god til at skabe en intim stemning, der virker engagerende, ligesom hendes rørende enkle melodier de mange eksperimenter til trods har en umiddelbar appeal. Sange som ”Kiss Me Quick” og ”Dressing” kan med deres på én gang køligt cirklende gentagelser og kringlede visepop minde om en blanding mellem Stereolab og CocoRosie. Især sidstnævnte synes at være en oplagt referenceramme, og undertegnede har det da også lidt på samme måde med Asi Mina som med CocoRosie. I afmålte doser kan det være fantastisk, men et helt album kan også blive for meget. Wszystko Mam! Tylko Gdzie? starter godt ud, men mod midten spænder den lidt ben for sig selv med for mange umotiverede legestueindfald og stiløvelser, der strækkes for langt. Ideen med at synge en madopskrift er f.eks. bare ikke særlig ophidsende, hvor meget man så end ønsker at prise hverdagens ritualer og risens mange fremragende kvaliteter. De mange indslag med børnene fungerer til gengæld gennemgående godt og skaber liv og dynamik i modsætning til de undertiden fortænkte avantgardegreb. Meget redes desuden mod slutningen af det medrivende titelnummer, som er pladens ubetingede popnummer, men afgjort et skævt og charmerende et af slagsen. Også den afsluttende ”Trudno, Koda” tæller på plussiden med en spøjs blanding af trashet operette og absurdistisk folkesang.

Wszystko Mam! Tylko Gdzie? er virkelig – for at bruge en fortærsket metafor og en søgt reference til den pose, den kom i – en pose blandede bolcher, hvor ikke alle smager lige godt. Det har dog næppe heller været hensigten at skabe en smagfuld helhed, og Ani Mina er uden tvivl et charmerende bekendtskab, hvis songiary man gerne går på udforskning i. Som det gerne er tilfældet med dagbøger, svinges der mellem indfald af en rørende intimitet, overrumplende overraskelser og mildt ligegyldige strøtanker, som næppe har relevans for mange andre end hende selv og hendes nære. En strammere redigering kunne sikkert have hjulpet nogle steder, men ville måske også have gjort vold på ånden i projektet, som i sidste ende omhandler tilværelsens kaos og ustyrlighed. Som hun skriver i covernoterne: ”This is the story of disquiet, chaos and search, and after them should come the silence, order and recovery.” Det må man så selv sørge for.
(Rasmus Steffensen)


www.diggin.pl

Sympatyczna muzyka, oderwana od wszelkich form. Asi Mina jest bardzo rozradowana i wesoła. Jej piosenki to nie tylko stylistyczna zabawa słowem, splotami wyrazów – ma w sobie dziecięcą beztroskę, wigor i czerpanie radości z życia i z każdej błahostki. Za instrumentarium posłużyć może tu wszystko. I o ile folkowo grająca akustyczna gitara, pianinko czy klarnecik nie szokują – to tworzenie poetyckich piosenek w akompaniamencie dartych gazet, dźwięków kuchennych na polskim gruncie jest czymś na pewno nowatorskim.
I mimo, że muzyka Asi powstawała w trakcie jej urlopu macierzyńskiego – jak sama mówi w kuchni, przy odkurzaniu – to da się wyczuć nutkę kobiecego manifestu w stylu „Nie będę prać twoich majtek”. To co z tej płyty emanuje to wolność i niezależność. Co ciekawe – w nagraniach prócz Wojtka Kucharczyka (producent, aranżer) wzięły udział dzieci, z którymi autorka pracuje. Wyśpiewują, wykrzykują, cieszą się – grają razem w zespole.
Dla wytrawnych słuchaczy tegoż labelu to pewnie oczywistość, ale tym którzy pierwszy raz słyszą o tym niezależnym wydawnictwie – powiem tyle: Mik.Musik – najodważniejsi w Polsce.
(Jacek Rusiecki / jfk)


arte 6 (10) 06.2006

I jak tu napisać całkiem poważnie o albumie z "kobiecą poezją śpiewaną"? Jak napisać całkiem niepoważnie o albumie z muzyką eksperymentalną? Jak nazwać płytę nagraną jakby od niechcenia fonograficznym objawieniem roku? Spróbuję od początku.

Poezja? Poezja dźwięków znalezionych, wyrwanych z codzienności i zaczarowanych w muzykę. Jak strojone garnki w Przepisie i sam przepis (na ryż z warzywami), który okazuje się poezją. Jak świerszcze ukradzione z łąki do Lololo. Jak dzieci porwane z klasy bądź domu, niestrojące czasem w chórkach i gaworzące w Ekene.

Eksperyment? Eksperyment na języku uprowadzonym z kuchni, podwórka, telenoweli. Zwyczajne historie opowiedziane niezwyczajnie, za pomocą jak najmniejszej ilości słów, tak że w ogóle nie ma już żadnych historii. Bo któż zgadnie, iż Kiss me quick to wspomnienie o śmiertelnie chorej dziewczynce spotkanej w przedziale kolejowym klasy drugiej. I cóż to za pociąg, który turkocze dwoma akordami gitary?

Piosenki? Za proste to na piosenki i czasami zaśpiewane tylko opowiedziane lub wymruczane. Za to wystarczająco pojemne, by pomieścić wszystkie Asi Miny. W kliku dźwiękach, słowach i obiektach (garnki, sztućce, gitara, fortepian, świerszcze, dzieci).

Rzecz kobieca i o kobiecie? Kobiecie proszącej swego ukochanego o pin (Rycerz), gotującej ryż z warzywami, toczącej kosmetyczny bój z cielesnością ciała (Kosmetyki). Coś za prawdziwa ta kobieta jak na kobiece piosenki. Bo ni to Laura, ni Beyonce, a już na pewno nie Beata Tyszkiewicz. A więc kto? Asia Bronisławska: "matka, żona, siostra, córka, nauczycielka, kobieta, synowa, klientka, ciocia, przyjaciołka, bratowa, sąsiadka...". Ale czy wolno mi opowiadać o Asi Minach minami Asi? Spróbuję od początku.

Asia Bronisławska to siostra Wojtka Kucharczyka, szefa kultowej elektronicznej wytwórni mik.musik.!. Niegdyś współtworzyła z nim eksperymentalny duet Mołr Drammaz. Asia nagrała właśnie swój pierwszy solowy album zawierający coś na kształt kobiecej poezji śpiewanej. Ale jak tu napisać całkiem poważnie o płycie z "kobiecą poezją śpiewaną"...?
(Michał Mendyk)


Vital Weekly 529

More singer song writer material, by one Asia Bronislawska, which is a bit longer for a poster, so it's Asi Mina. She is from Poland, and her CD is a like a diary in songs, a 'songiary'. She sings, plays guitar, percussion and gets help from other people like Mik Musik boss Wojtek. If I understood correctly the songs were recorded over a longer period and sometimes improvised on the spot. The lyrics are mostly in Polish, which makes a bit harder to understand what they are about, but I believe about children, parenthood and such like. When Asi Mina plays guitar and sings it's not so much my thing, but when there is some more musical action, especially when mingled with electronics it is quite nice. The polish language becomes for those who do not speak it, rather magical spells or just made up words, even when they probably carry some real meaning. I must say that this CD was quite alright to hear a couple of times, but perhaps it's bit too far from my usual things to truly enjoy it.
But for those who think people like Tujiko Noriko or Piana are too soft or too computer based, Asi Mina might be the more improvised/electro or even rocky counter part.
(Frans de Waard)


Przekrój 21/2006

Dla dużych dzieci,
Czyli co robiła członkini Mołr Drammaz na urlopie macierzyńskim.
:
Jeśli zeszły rok należał do Marii Peszek, to ten powinien należeć do Asi Bronisławskiej. Powinien, bo, niestety, pewnie niewielu zajrzy do katalogu polskiego niezależnego wydawcy z muzyką elektroniczną Mik.Musik.!. i znajdzie „Wszystko mam! Tylko gdzie?”. Asia nie zatrudniła Wojtka Waglewskiego, za to innego Wojtka, Kucharczyka – swojego brata. Prawie 10 lat grali razem w Mołr Drammaz, ale dwa lata temu ona wzięła urlop macierzyński i zaczęła pisać własne piosenki. Nagrywała w kuchni, gdy gotowała, w szafce, bo było cicho, i wieczorami, poza domem, kiedy słychać było cykady. Jej ballady z akustyczną gitarą nie ustępują utworom CocoRosie. Nie zatrudniła profesjonalnych muzyków sesyjnych i producentów, za to pomogły dzieci, z którymi prowadzi na co dzień zajęcia pedagogiczne. Razem z nią śpiewały, a raczej krzyczały w chórze, grały na gazetach i szklankach. A każda piosenka to inna historia, ułożona ze słów z magnesów na lodówce albo wyginająca słowa („oh please, please, please, kiss me quick, quick, quick, bo niedługo mogę znik, nik, nik, nąć, nąć, tonąc tnąc, nąc, nąc”). I żadnego magicznego wulgaryzmu, najwyżej „morwa w kubeł”. Po prostu pop dla małych i dużych dzieci.
(Jacek Skolimowski) 4/6


Dziennik / Kultura 19.05.06

Solowa płyta Asi Bronisławskiej to unikalne połączenie poezji śpiewanej, neodadaistycznego iluzjonerstwa oraz zadziornej elektroakustyki. W jednej z piosenek Asia występuje w "stroju kulinarnym", wyśpiewując przy akompaniamencie kuchennych garnków... przepis na ryż z warzywami. Z kolei w "Kosmetykach" tyleż nabija się, co przyznaje do kobiecej obsesji pięknego ciała. Te niepokryte szczyptą pudru wyznania rozbrzmiewają w chwytliwych melodiach z niebanalnym akompaniamentem, który stanowić może zarówno kilka akordów gitary, jak i elektroniczny beat bądź orkiestra świerszczy na łące w Skoczowie, siedzibie wytwórni Mik.Musik.
(Michał Mendyk) 5/6


popupmagazine.pl no13 05/06

Ona i tak będzie miała gdzieś to, co tutaj napiszę. Wszystkie próby szufladkowania jej twórczości tak samo. Kwestia tylko gdzie? Asia zrobiła minę i Asia nagrała płytę i wszystko, kompletnie wszystko ma gdzieś. Histerycznie każdy jednak pyta: "BUT WHERE?". By jakkolwiek spróbować odpowiedzieć sobie na to pytanie, zagłębić trzeba się w świeży krążek od mik.musik.!., tak specyficzny jak wszystko to, co otacza na co dzień Asię. Specyficzny w głębi i na powierzchni, wzdłuż i wszerz, słownie i muzycznie. Specyficzny tak bardzo, że co poniektórzy już kłapią dziobami o polskiej Bjork. Czy słusznie? Jeśli potrzeba wam na siłę jakieś odnośni, wasza sprawa, ale tego co nagrała Asia, z jej tylko znaną miną na twarzy, nie da się za nic sprowadzić do jednego mianownika. Poza schematami, poza pojęciami, poza gatunkowymi ramami. Lo-fi i minimalizm, awangarda i odrobina folku, totalny eksperyment, żadnych rymów, ale snująca się poetyka. Głosy dziwaczne, niekiedy niezrozumiałe, z innej bajki, ale porządnych mikowców nic tutaj nie zdziwi. Jeśli jednak jakaś owieczka, w temacie nierozeznana zbyt łapczywie chwyci ów album, stać się może jak w jednym z odjechanych songów Asi... "Spadniesz! Skosisz czołem trawę. A nie o taką zabawę wszak chodzi." A chodzi o to, by umieć na minę, którą nam Asia podłożyła, w sposób niewłaściwy nie nadepnąć. Historia bowiem matki, żony, siostry itd. łatwa nie jest, ale "pozwól sobie zmienić w głowie". To lepsze niż jazda na karuzeli.
(tomek doksa)


independent.pl

Inaczej, jak tylko czarodziejska, płyty tej nazwać nie można. Bo każda piosenka to takie zaklęcie, co buduje nieskończone światy. Głos jako kolejny instrument, co ma moc sprawczą oraz uproszczone, 'osobne' partie instrumentarium. Wszystko mam!? Tak, tutaj, w tej szkatułce z dźwiękami.
Asi Mina lubi bardzo brzmienie jakby "ćwiczeniowe"- proste, rytmiczne, pojedyncze. Na przykład na akustyczną gitarę, ale co gra tak nie po swojemu, szybciorem (Kiss me quick); delikatne, 'zdziecinniałe' dzwonki (Kosmetyki), partie klarnetu - te najprostsze, najefektywnijesze. Ewentualnie mogą być też mikrosymfonie na przedziwne zgrzyty, brzdęk szkła. Ale i ciszę. W "Rycerzu" to ona wiedzie prym, a poprzez dopowiedzenie jej właśnie klarnetem czy migotliwymi syntetykami wyciąga na powierzchnię melodię, na której to zgrabnie Asi Mina sobie pośpiewuje.
Wokaliza narzuca kolejne konteksty. Bo jest taka słodka, niby zafałszowana (Kiss me quick), jak z kołysanek, co mama śpiewa na dobranoc (Dressing). Albo też śmielsza - bardziej stanowcza, jak w "Spadniesz!", czy nawet wykrzyczana (Kosmetyki). Jest jeszcze mocno emo w "Lololo", jak w operze dla lalek Barbie. Albo też tak jakoś rustykalnie/ naturalnie, wzdłuż grzechotek i szumów (Pozwól sobie).
I w ten sposób Asia wyśpiewuje piękne piosenki o miłości niedopowiedzianej (np. na podkładzie niby 8-rolkowym), ale też przeogromnej, której bezmiar zamyka się w chwili (Kiss me quick). Dużo też czaruje, a zaklęcia rzuca (wszystko mam!, spadniesz!, rycerz) niepokojące, ale nie złowieszcze. Opowiada też kobietę: a to poprzez "Przepis" rodem z 'mojej magicznej kuchni", a to "Kosmetyki" i celulitis, co zżera uda czy farfocle w pępku.
Pojawiają się też dzieci. Dużo dzieci! Wrzeszczą, śpiewają refreny, robią chórki (Spadniesz, Kosmetyki). Ale też są i solo. W "Ekene" dziecio jest jakieś brejkorowe, jego głos chyba dość intensywnie pocięty, ale przecież tak się odbiera dziecięcą paplaninę, a wcześniej gaworzenie.
"Wszystko mam! Tylko gdzie?" to płyta z bajki trochę innej. O Pani, co ma oczy jak jeziora, kosmetyki wyszczuplające, arszenik i stare koronki.
(Agata Woźniczka)