subscribe mailing list
help
wersja polska

MOŁR DRAMMAZ - to.je.take.co.take.to.!. (retake) (2006)

Signal to Noise 06.07

Right on time to be ahead of their time, Polish band Molr Drammaz and their label mik.musik.!. have always startled the ears with their sparkling, unique fusion of electronic, folk, industrial, and psychogeographic music. They've led a generation of experimental musicians in Poland and eastern Europe, and, with the advent of these three remastered and reissued albums, one hopes they will inspire the rest of the world, as well.

Founded in 1995, the sibling duo of Wojt3k Kucharczyk and Asia Bronisławska is best known for its 2001 album, BOAZERIA, on which acoustic instruments and cartoon sounds mingle with industrial hisses and clangs while rumbling drones pass to and fro on the horizon like giant machines. The band unites these elements under the mantra, "Let's stop making sense sometimes, at least," spoken in an old-school computer voice on the song “duodo”. Indeed, the band hails from Silesia, Poland's former industrial heartland, where such a musical fusion makes perfect (non)sense.

At times, the album evokes a tribe of cyborgs celebrating the rites of Spring, such as on “rove”, where stomping, clipped percussion meets ethereal trumpet. Kucharczyk's energy drives electronics, percussion, and samples. The nod to New Wave on the title track, and the spare and rapid - though never pounding - techno on “rwoo” and “natoo” prefigure his later, sampledelic work as The Complainer and with Felix Kubin. Bronisławska uses her voice and acoustic instruments to temper the album, especially in its more atmospheric moments. The improvised guitar in the middle of “heon”, and her echoing lyrics over the pattering, subterranean flows of “stay” show the same strong, raw force evident on her recent, worthwhile solo album, have all! but where? as Asi Mina.

Bronisławska, who also works as a music and art teacher, leads Molr Drammaz in turning the children's album upside down on to.je.take.co.take.to.!. (originally released in 2000) by recording children aged 2 to the teens as they tell stories, ask and answer questions, and accompany their own songs on piano, guitar, and various toys. The band travels similarly terrain on“tu!” (first released in 2001), in which they join their mother to document Silesian culture and their own identities by interviewing their oldest living relative, Lica, about family history. Lica repeats “tu!” (“here!”) again and again as she flips the pages of old photo albums and diaries, singing songs, and telling jokes and stories that Molr Drammaz distribute between interludes made from mixed Silesian soundscapes, piano, thumb piano, accordion, synthesizer, and electronics.

Aside from two songs on to.je..., the dialog on these two releases is all in Polish. On the one hand, it is a shame to be unable to understand and enjoy the documentary aspect of the albums. But non-Polish speakers' incomprehension plants them closer to the two albums' poignantly elicited cores; the universal building blocks that form our identities and our imaginations. As Molr Drammaz are the first to point out, we should give up trying to make sense, or, better yet, make our own sense of these indispensable albums.
(Eric Smillie)


GW / Poznań [01.07]

Dzieci jednak wiedzą lepiej

Dziecięca twórczość? Jakże często kojarzy się z infantylnymi czy kiczowatymi propozycjami. Jakże często dorośli nie potrafią powstrzymać się przed narzucaniem małym wykonawcom swoich wyobrażeń "dziecięcości". Przed nami jednak coś specjalnego.

Płyta wydana pod szyldem zespołu Mołr Drammaz i wytwórni mik.musik będących symbolami prawdziwie niezależnego myślenia - i działania. Nie znajdziemy tu więc pretensjonalnych rozwiązań w rodzaju "Dzieci wiedzą lepiej", "Duże dzieci" etc.

Ostatnie dokonania członków Mołr Drammaz były prawdziwie świetne. Wojtek Kucharczyk pod hasłem Complainer wspiął się na szczyty alternatywnego elektro popu, zaś jego siostra Asia Bronisławska - nagrała jako Asi Mina piękną płytę z antypopowymi piosenkami. Tymczasem ukazały się właśnie wznowienia (w limitowanych nakładach) dwóch ważnych płyt Mołr Drammaz. "Tu! (Silesian Familijo Plądrofono)" jest wzruszającą nostalgiczną, rodzinną opowieścią snutą po śląsku z towarzyszeniem dość abstrakcyjnych figur muzycznych.

Równie pasjonująca jest jednak omawiana tu płyta "To je take co take to!". Członkowie Mołr Drammaz oddają tu głos dzieciom, nie ingerując prawie w ich działania. Zdarzają się tu więc opowieści bez puenty, nie bardzo wyrafinowane teksty i kompozycje. W zamian za to obcujemy z dziecięcą naturalnością. Często są to działania nieporadne, ale ileż tu nieskrępowanej wyobraźni, pomysłowości i lekkości. I jakże często są to działania zabawne - i przepełnione niepohamowaną pasją tworzenia. Wszystko dzięki temu, że członkowie Mołr Drammaz nie oczekiwali od swych podopiecznych wykonawczej doskonałości ani śpiewania popularnych refrenów. Chcieli (tylko?) naprawdę usłyszeć ich głos. Tak oto powstała prawdziwie bezpretensjonalna płyta z - półżartem mówiąc - dziecięcą awangardą.
(Tomasz Janas)


g-punkt.pl

... Najciekawsza wydaje się ”To.je.take.co.take.to.!.”, dokument przedstawiający świat dzieci uczących się muzyki. Nauczycielką jest Asia Bronisławska (Asi Mina). Dzieci zagrały i opowiedziały. Pomoc dorosłych niewielka – jak w ”Imionach”, w których odnajdujemy dźwięk bliźniaczy do tego z ”Windowlickera” Aphex Twina. Na albumie znalazł się sugestywny wykład o dinozaurach Maji Huczyńskiej, opowieść Ani Kłopockiej o oczach mamy, nosie taty, uszach brata, włosach drugiego brata. Są też piosenki np. utrzymany w stylistyce ska-rockowej ”Czy znasz mnie czy nie” z chwytliwym refrenem, są melodie przenoszące słuchacza gdzieś w Beskid Cieszyński (”Góry” i ”Zimowa kołysanka”). Wszystko to kojarzy się z ”Dużymi dziećmi” i telewizyjnymi programami, w których milusińscy podpowiadali ”sławnym ludziom” rozwiązanie zagadki.
(Wojciech Furmaniak)
[fragment wiekszego artykułu]


independent.pl [08.12.2006]

To je take co take to! Ale co? Ano mik i mołd. I chmara dzieciaków, które Asi Mina uczy i wychowuje. I one wymyśliły piosenki i później je zaśpiewały, zanuciły, wykrzyczały. Rozgadały i zarapowały (tak tak!). A Wojtek Kucharczyk i Asia trochę im pomogli: zagrali na pianinie, dodali troszkę zdziczałej (jak te dzieci) elektroniki czy nawet ciągnęli za język (to w sumie tylko Asia). Ingerencje jednak były minimalne; musiały takie być, żeby dziecięca wyobraźnia nie wydawała się sterowana, sztuczna i zeschematyzowana. Szerzej się objawiają w serii Globus, gdzie pewnie próbują oddać dziecięce skojarzenia z odległymi krainami (Chinami, Afryką)...
"to je take co take to" to zbieranina najróżniejszych małoletnich fantazji. Wierszyków z przedszkola ("miauczy" wg. tekstu Tuwima), zaprezentowanych jako ćwiczenia wokalne dla piskliwych dziewczynek. Urzekający jest zbiór haiku matematycznych. Sama rymowankami próbowałam wkuć tabliczkę mnożenia, ale "siedzę na matmie i dłubię w nosie/6*8 jest 48" nie wymyśliłam.
Grubasi braggadoccio Oli, co to do 18L ma jeszcze hoho, a rapuje "Czy znasz mnie czy nie?" ze świeżością i oryginalną artykulacją, o której marzy większość polskich raperów.
Czasem nawet nie trzeba instrumentów ani ciągnącej się melodii, jak w "Imiona", "Ptaszek w klatce" czy "Diznozaury". Tu najważniejsza jest niesamowita opowieść. Nawet taka z podwórkowego placu zabaw, jak się wyzywa i wzywa po imieniu na pojedynki. Albo "Jedzie na rowerze" i nieomal potrąca przechodnia, czy świeci się czerwone i trzeba czekać.
Jedna pannica rzuca zaklęcia w "Miłość jak błyskawica". Korzysta tu z maniery scholowych solistek, ale pewnie od takich tekstów słyszanych z ust dziecka zakonnicom uszy by zwiędły.
Jedyny zgrzyt, jaki się pojawia, to w kawałku "piec". Brzmi to bowiem tak, jakby jednak dzieciom były odpowiedzi podsuwane, przemyślane, przygotowywane wcześniej na próbach w świetlicy. Ale to nic, bo jak się mruży oczy ze śmiechu, to nie słychać.
Album Mołr Drammaz to przedziwny stwór/żukiem balabugiem może być nazwany - dla dużych z ambicjami i małych z wyobraźnią. Bo zachwyci wielbicieli Joanny Newsom i Bjork, ale też ma wzięcie u małych rozrabiaków. Właśnie patrzę na taką dwójkę, co hasa po pokoju i śpiewa o ufoludkach z Olą Baniak. Uśmiechy.
(Agata Woźniczka)


stare recenzje/old reviews