zapisz się na listę mailową
pomoc
english version

Lugozi - THERE IS STRONG SHADOW WHERE THERE IS MUCH LIGHT (2012)

Vital Weekly 875

Lukasz Dziedzic is Lugozi and he works 'with audio and video', has his own gallery and is co-founder of Paracetamol vs KSZ. He did a couple of tracks on compilations and 'several singles' (which might be these days two short tracks on bandcamp, for all we know) and here is his debut album, albeit in a rather limited edition. Lugozi plays electronics and sings, while processing and looping his voice in real time. Mik Musik casually drops 'hop hop', 'improvised electronics' and 'synth pop' in their press text and the word 'dark' is also never far away. Actually this is not far apart from Solanaceae Tau, less the guitar, reviewed elsewhere, but then recorded in very recent years. That's easily be heard in the way the electronics are recorded: with sonic depth and not a bit thin. As said, no guitars here for this man, but the way he uses his voice is very much like Solanaceae Tau uses it, a male version of it. A bit monotonous also, speaking rather than singing, and occasionally a bit out of tune. That makes this also not really my kind of music. Zu Dunkel Jungs - too dark boys - for my taste I guess. Lugozi take on dark wave is technically better than Solanaceae Tau but it doesn't do that much for me. Just ain't my sipping tea this kind of music.

[Frans de Waard]


igloomag.com

Lugozi is the solo project of Łukasz Dziedzic, an audio-visual artist from Cieszyn. His “There’s a Strong Shadow Where There is Much Light” is a post-ironic pop music not dissimilar to the work of Estonian artist Maria Minerva, lyrics passionately wrung out in a voice at times oddly reminiscent of Neil Diamond’s earnest croon, at others the stentorian David Gahan. Cheap pop synthesizers are played with a special kind of dignity, a respect for the instrument rather than under-the-breath chuckle, against greasy, irresistible rhythm machines. In its peculiar way, it is both an acquired, undermining taste and as effortlessly consumed as top forty radio caught in a thirty-year time warp. His box, by the way, includes a lapel button and some colour photographs nestled atop the dimpled packing paper in which the black CDR comes wrapped.

...

[Stephen Fruitman] 


Gazeta Wyborcza Katowice 13.02

Ta płyta zdziwiła wiele osób. Przede wszystkim te, które znają Łukasza Dziedzica tylko jako kuratora i współtwórcę cieszyńskiej galerii Szara. Jednak artysta od lat zajmuje się też czynnie sztuką audio-wideo. Teraz w pełni prezentuje swoje muzyczne fascynacje. Niedawno nakładem Mik.Musik (jak zwykle w przypadku tej wytwórni w fantazyjnej oprawie graficznej) ukazał się jego debiutancki album "There Is Strong Shadow Where There Is Much Light".

- Muzyką zajmowałem się dużo wcześniej niż galerią i sztukami wizualnymi. Od śmiesznych dziś grup punkowych i rockowych po inne gatunki. Potem przyszła muzyka elektroniczna, dosyć ostre projekty. Często tworzone na żywo, improwizowane i łączone z wideo. Do nagrania solowej płyty zainspirowały mnie rozmowy z Wojtkiem Kucharczykiem, który wspierał mnie i w rezultacie wydał album w swojej wytwórni. Sama płyta powstawała wiele miesięcy. Trochę to trwało, bo postanowiłem, że od początku do końca zajmę się wszystkim sam. To była podstawa - opowiada Dziedzic.

Jego płyta przywołuje fascynacje estetyką lat 80. - z jednej strony mroczna i chłodna, z drugiej melodyjna i piosenkowa. W klimat wprowadzają już tytuł płyty i pseudonim Lugozi, który artysta przybrał na potrzeby tego projektu. Przy okazji dodając element dystansu - sam Dziedzic określa swój projekt mianem "pseudomroku".

Już jutro Lugozi da koncert na otwarciu Międzynarodowych Targów Sztuki "Supermarket Art Fair 2013" w Sztokholmie. - To niezależne targi sztuki, zagram tam dwa koncerty. Szykuje się też performance. Mój występ będzie koncepcyjnie powiązany z wystawą, którą pokaże tam galeria Szara - mówi Dziedzic. Zapowiada też koncerty w Polsce.

W planach ma także remiksy piosenek z płyty - w przedsięwzięciu mają wziąć udział m.in. muzycy z Polski i Czech. Utwory nie ukażą się na tradycyjnym nośniku, tylko będą ujawniane co jakiś czas, w miarę jak do projektu dołączać będą kolejni artyści.

[Marcin Babko]


polifonia.blog.polityka.pl

... Z kolejną płytą jest najłatwiej, na różnych poziomach. Można nawet powiedzieć, że najbanalniej, bo to rzecz najbliższa piosenek (wokale głównie po angielsku), i to z nieźle u nas zagospodarowywanej strefy wpływów nowej fali lat 80. Może się spodobać fanom The Complainera, ale też miłośnikom UL/KR, klasyków zimnych elektronicznych beatów sprzed 30 lat, starego Depeche Mode, minimal wave, polskiego hip hopu, ale tego z okolic Etamskiego i Niwei, a nawet – uwaga! – brzmień gotyckich. „Nowhere” to w tych rejonach cichy hit ubiegłego roku. Poza tym wiadomo, że autorem jest Łukasz Dziedzic, artysta audiowizualny. Udany album, łączący sporo wątków, który w tym natłoku momentami gubi się brzmieniowo. Choć z drugiej strony – to tylko ciekawe dalekie odbicie brzmienia lat 80., stworzone na prawach hauntologii. Bo w ten sposób patrzę na całą tę serię...

[Bartek Chaciński] 

cały artykuł: http://networkedblogs.com/HXrHm  


popupmusic.pl

Debiutancka płyta Łukasza Dziedzica aka Lugozi podoba mi się na dwóch poziomach. Pierwszy to warstwa muzyczna, czyli gęsto utkana elektronika, pełna sampli, przestrzennych ambientowych linii, czy rytmiki mało oczywistej, zmiennej, ale skrupulatnie budującej trzon kompozycji, a także niezwykły klimat płyty. Lugozi nie zawsze pozwala rozwijać się swoim utworom, czasem zostawia je w powijakach, kiedy indziej rozkręca się na przysłowiowe „pół gwizdka”, a raptem w kilku momentach pozwala im wybuchnąć i przyjąć formy z dramatycznym finałem ("Cieszyn I Love You", "Nic"). Momentami przesadza z natężeniem dźwięków i zbyt rozbuchaną formą, ale na tle całości to element, który nie wpływa znacząco na odbiór płyty.

Druga warstwa Dziedzica to jego wokal, który ma wyjątkowo ciekawą barwę. Nie wysuwa się na pierwszy plan, ale muzyka również go nie przytłacza, za to świetnie oba współgrają. Nie wiem na ile to umiejętności wokalne, na ile jego modulacje, ale Lugozi świetnie odnajduje się zarówno w mrocznych, posępnych utworach ("Peacefull Sleep"), piosenkowych kompozycjach nawiązujących do disco lat 80 ("Nowhere"), a nawet w nowofalowych brzmieniach, kiedy śpiewa po polsku ("Nic"). To chyba najbardziej przebojowa z tegorocznych płyt w katalogu Mik!Musik, katalog alternatywnych przebojów (jeszcze raz "Nowhere" wciąż nie wychodzi mi z głowy), które są szalenie przyswajalne, a jednocześnie bardzo ciekawe brzmieniowo i kompozycyjnie.

 

[Jakub Knera]


glosludu.cz

To album, który spokojnie może pretendować do jednego z najważniejszych wydarzeń kulturalnych mijającego roku na Śląsku Cieszyńskim. Łukasz Dziedzic, artysta wizualny, ukrywający się pod pseudonimem Lugozi, wydał płytę, która zachwyca zarówno na koncertach, jak i w domowym odtwarzaczu.

Łukasz Dziedzic - choć współtworzył m.in. muzyczny projekt Paracetamol vs KSZ - w powszechnej świadomości kojarzony był raczej jako kurator (prowadzący cenioną Galerię Szarą w Cieszynie) i artysta audiowizualny. Teraz przyjął artystyczny pseudonim przywołujący filmy o Draculi oraz grającego w nich węgierskiego aktora Bele Lugosi i nagrał płytę "There Is Strong Shadow Where There Is Much Light", która ukazała się nakładem wytwórni MIK MUSIK.

Łukasz Dziedzic w swoim solowym projekcie stawia na elektronikę: komputer, syntezatory i oldschoolowe klawisze Casio. W jego piosenkach słychać pewnie inspiracje twórczością Depeche Mode i Sister of Mercy. W tekturowym pudełku mieści się owinięta w czarny papier czysta biało-czarna płyta, którą - na pierwszy rzut oka - nie sposób poprawnie umieścić w odtwarzaczu. Jednak warto spróbować poprawnie włożyć płytę CD do odbiornika. Album Lugoziego to dziewięć świetnych piosenek - trzy z nich to wpadające w ucho i zapraszające do tańca absolutne hity, które śmiało zasługują na miejsce na listach muzycznych przebojów. Oczywiście nie zdradzę państwu swoich typów.

Cieszyn doczekał się swojej piosenki. "Cieszyn I love you" Lugoziego to historia trudnej i toksycznej miłości do miasta. To - mimo optymistycznego, trochę przewrotnego tytułu - zapis frustracji i niespełnionych nadziei, który oddaje nastroje części mieszkańców miasta. Lugozi powtarza, że to uniwersalna piosenka o miłości, która zawsze rozpoczyna się ekstazą, a kończy szarą codziennością.

Nie powiem wam nic o miłości, jestem za to pewien, że jeszcze nie raz usłyszymy o Lugozim.


[Łukasz Grzesiczak]


magnetoffon.info

W czasach gdy Depeche Mode nie gra już tego co kiedyś grało, a boom na muzykę lat 80 trwa w najlepsze, płytę wydaje Lugozi. Pierwsze zapowiedzi długogrającego albumu pojawiły się (jeśli dobrze pamiętam) końcem 2011, albo początkiem 2012 roku. Zaraz potem, Lugozi wypuścił singiel „Nowehere”, od tego momentu cisza. Najgorszy jest w takich sytuacjach sam element oczekiwania. Czekasz, liczysz, że dlatego trwa to tak długo, bo musi być genialne, a potem? Z tym bywa różnie.

W przypadku „There Is Strong Shadow Where There Is Much Light” na szczęście jest bardzo dobrze. Zestaw 9 utworów sprawia wrażenie niezwykle przemyślanej kompozycji. Obok hitów takich jak „Nowehere” (myślę, że spokojnie można go nazwać hitem), dostajemy utwory, których nie powstydziliby się Fever Ray, czy choćby DM (ale to stare, fajne DM). Bardzo syntetyczne dźwięki, przeplatają się z chwytliwą, choć nie wybijającą się na pierwszy plan melodią. Nie można też nie wspomnieć o wokalu. Głos Łukasza spina całość spójną klamrą, dzięki czemu z połączenia tych wszystkich elementów powstaje naprawdę piękna pocztówka muzyczna, z dopiskiem „pozdrowienia z zaśnieżonego Cieszyna, grudzień 1984″

[Sebastian Brzózka] 


musicis.pl

Lugozi jest solowym projektem Łukasza Dziedzica – artysty, który zajmuje się nie tylko sztuką audio, ale również – choć powinnam raczej napisać przede wszystkim – wizualną. Jego debiutancki album ukazał się 25 listopada pod szyldem wytwórni MIK.MUSIK i nosi tytuł There Is Strong Shadow Where There Is Much Light.

Każdy kto miał już wcześniej styczność z fizycznymi wersjami produkcji wychodzących ze stajni MIK.MUSIK, wie na pewno, że grube kartonowe pudełko (nie mam na myśli typowego digipacka) nie jest niczym nowym. Jeśli jednak nie miało się do czynienia zfizykami od MIK.MUSIK, można zostać mile zaskoczonym takowym wydaniem. Tym bardziej, że to nie wszystko. Grube kartonowe pudełko kryje w sobie bowiem czarną płytę (dokładnie taką samą jak gry na pierwszą konsolę PlayStation) i zdjęcia owinięte w karbowaną bibułę. Zatem unikalny klimat uderza już od opakowania.

A co z zawartością samego krążka? Jest równie ciekawa i równie klimatyczna. There Is Strong Shadow Where There Is Much Light to czysto elektroniczne brzmienia, które powstały przy użyciu komputera i klawiszy. Niby standard, niby banał, a jednak nie, zupełnie nie. Ten album jest niebanalny. Co więcej, nie należy do łatwych w odbiorze. Wymaga uwagi, wszak Łukasz Dziedzic bardzo intensywnie zagospodarował przestrzeń każdego kolejnego utworu. Dzięki temu płytę chce odtworzyć się ponownie. Z ciekawości.

Lugozi tworzy kompozycje roztaczające wokół siebie emocje trudne do nazwania. Przeważnie takie, które mają w sobie coś ze swoistego smutku (Black Crows) czy też z bliżej nieokreślonej tęsknoty (In Cages). Zaduma (Cieszyn I Love You), niejednoznaczność, dużo mroku (There Is Strong Shadow Where There Is Much Light), sporo tajemnicy (Nic). Znajdą się również takie motywy, które brodzą w swoistej transowości. Znaczącą rolę w tym wszystkim odgrywa wokal artysty – naciągający wymienione wcześniej emocje do tego stopnia, że nawet te pozycje tracklisty, które brzmieniowo wolne są oddołujących rejonów, stają się tożsame z ogólnym wydźwiękiem płyty, mimo wszystko. Nie oznacza to jednak, że potencjałNowhere – najbardziej charakterystycznego utworu płyty – zostaje w ten sposób unicestwiony, nie. Potencjał ten zyskuje po prostu czegoś bliżej nieokreślonego, czegoś co sprawia, że kawałek ten nie stanie się przebojem (choć pewnie mógłby), takim dyskotekowym jednosezonowcem bez wyrazu. I dobrze.

[Katarzyna Janik] 


ox.pl

Lugozi - pierwszy wywiad po wydaniu płyty: http://wiadomosci.ox.pl/wiadomosc,21953,lugozi-kocha-cieszyn.html