zapisz się na listę mailową
pomoc
english version

Wilhelm Bras - Wordless Songs By The Electric Fire (2013)

popupmusic.pl

Wywiad z Pawłem Kulczyńskim, rozmawiał Kuba Knera http://www.popupmusic.pl/no/40/artykuly/515/wilhelm-bras-wywiad-z-pawlem-kulczynskim


Vice

Bardzo lubię używać określenia piosenka na utwory w niczym nieprzypominające piosenek, bardzo abstrakcyjne, nieprzyjazne słuchaczowi, unikające zwyczajnych struktur i niedające się jednoznacznie scharakteryzować. Piosenki Wilhelma Brasa takie wlaśnie są i nie odnoszą się zupełnie do naszej rzewywistości, składając się głównie z chrobotów, trzaskow, pisków i dziwnych dźwięków, jakie w stanie były wydać zbudowane przez Pawła Kulczynskiego (Tropajn) własnoręcznie instrumenty. To silnie zsyntetyzowany materiał, hojnie tryskający iskrami wysokich tonów i operujący zgrzytami przypominającymi sterylne kreacje Autechre z początków ubiegłej dekady, hiphopowy idiom zamieniając jednak na plirytmiczne techno, tworząc zupełnie nowe i bardzi zajmujące uniwersum.

[Łukasz Warna-Wiesławski]   8/10


screenagers.pl

"... Wilhelm Bras, konstruktor syntezatorów, proponujący abstrakcyjne spojrzenie na ten instrument, nie gardzący jednak wprowadzeniem do niego rytmu 4/4. Do tego doszły walory performatywne, np. pionowo ustawiona konsola, oświetlona wyłącznie światełkiem zamontowanym na głowie śląskiego muzyka, co sympatycznie nawiązuje do górnictwa, podobnie jak okładka pierwszorzędnego „Wordless Songs By The Electric Fire”. Chciałby się powiedzieć „widz normalny wychodzi, widz kultowy zostaje”, bo to najbardziej hermetyczna propozycja z line-up’u, ale mimo ciężaru gatunkowego i późnej godziny (około 2:00), sporo osób zdawało się, podobnie jak ja, zafascynowanych."...

[Andżelika Kaczorowska] 

po LDZ. cały pofestiwalowy artykuł: http://www.screenagers.pl/index.php?service=concerts&action=show&id=411


popupmusic.pl

"Wydawać by się mogło, że po tak efemerycznym i dość sennie brzmiącym secie, nic nie jest w stanie przywrócić do życia przetrzebionej już publiczności. Ale Pawłowi Kulczyńskiemu, który wystąpił jako Wilhelm Bras udało się to fenomenalnie. Dla mnie ten koncert okazał się objawieniem nie tyle w skali festiwalu czy Polski ale wręcz tego, co potrafią zaprezentować artyści na całym kontynencie. Kulczyński złamał konwencje występu kilkakrotnie – postawił skonstruowany przez siebie syntezator modularny na środku sali, wśród publiczności, kazał zagasić światło, a sam wystepował jedynie z górniczą lampką na czole, migocząc nią na wszystkie strony. Zaserwował set obłędny, szalenie płynny i wciągający – oparty przede wszystkim na materiale z Wordlesss Songs for Electric Fire. Jego muzyka, podobnie jak na płycie nie wypadła stricte tanecznie, ponieważ muzyk w trakcie setu, regularnie ją psuł, bawił się rytmiką i wprowadzał na bieżąco modyfikacje. W ciemności tańczył i aż żal, że publiczność nie dała się wciągnąć do tej zabawy – może po prostu dlatego, że jego występ chcąc nie chcąc, wprawiał w osłupienie. Wyjątkowość jego pomysłów tylko potwierdziła jego artystyczną dojrzałość i doskonałe operowanie własnym językiem."

[Jakub Knera] 

po LDZ. cały pofestiwalowy artykuł: http://www.popupmusic.pl/no/40/galerie/547/LDZ-Music-Festival 


vital weekly 878

The carton boxes of Mik Musik look nice, but are also a bit big for what they contain. Here, besides the CDR, a bag with some photographic snapshots. Pawel Kulczynski is the man behind Wilhelm Bras. Before that he was known as Tropajn and he is described as a 'musician, visual artist, designer, constructor, engineer, thinker, free soul'. He constructed his own analogue synthesizers used to create the music on this, his first album as Wilhelm Bras. The six pieces here, ranging from almost four to ten minutes show an interesting love for the more rudimentary forms of techno, without being in any form or shape fit to serve a dance floor. A bit industrial, but albeit never as dark. Bras keeps his stuff rather 'light', considering the crudeness in the way he plays his music. Very minimal, his music seems to be merely bouncing up and down, a bit back and forth, but without too many changes. There is a certain fatigue leaping in here when it turns out the synths play the same sound over and over again, throughout these six pieces. Time to bend that LFO, VCR and what have you, I thought. Ultimately I think this was great work out music - supposing you do work out - whereas you could play this on repeat and stretch that muscle, work that body. Purely sitting back and playing this just as it is, is a bit much, I think.

[Frans de Waard]


Canti Illuminati

[...] Paweł Kulczyński aka Wilhelm Bras samodzielnie buduje syntezatory i gra na nich muzykę wymykającą się prostym definicjom. Jako Wilhelm Bras opublikował w tym roku w oficynie Mik Musik płytę pozornie taneczną, opartą na syntezatorowych rytmach i hałaśliwych dźwiękach. Niby blisko stąd do ostatnich produkcji oficyn Digitalis, Opal Tapes czy Pan Act. Jednak Wilhelm z jednej strony ma słabość do bardziej epickich, prawie house'owych struktur, z drugiej faktury brzmieniowe zdradzają sonorystyczne zainteresowania. Podczas ostatniego koncertu we wrocławskiej galerii Entropia struktury rytmiczne wielokrotnie zwolnił i okroił do bazowych, zdawkowych elementów jedynie naznaczających składowe kompozycji. Fragmentu możecie posłuchać poniżej:

Kulczyński sam wspomina, jego muzyka to ciągłe próby okiełznania nieprzewidywalnej materii syntezatorów własnej konstrukcji, sporo więc w tej muzyce improwizacji i zaskoczenia, eksperymentu w duchu Terence Dwyera. Jednak to, co jest szczególnie interesujące w muzyce Pawła to świadomość przestrzeni i zachowania w niej dźwięku. W ramach projektu "When Attitudes Become Form" (tytuł zaczerpnięty zwystawy kuratorowanej przez Haralda Szeemanna) nagrywa w niecodziennych dla muzyki miejscach wykorzystując ich właściwości akustyczne, traktując je jako instrument do pracy z dźwiękiem. Jego najnowsze wydawnictwo to zapis nagrań zrealizowanych z ogromnym betonowym silosie.
...
[Daniel Brożek] 


popupmusic.pl

W internecie krąży krótki filmik, w którym ktoś wrzuca do bębna pralki transformator, a następnie filmuje to, co dzieje się z urządzeniem. Maszyna miota się, skacze, aż stopniowo wszystkie części zaczynają z niej odpadać. Na końcu następuje apogeum: biedna pralka (lubię przypisywać urządzeniom cechy ludzkie i osobiście jest mi jej żal) w spazmach ulega destrukcji i przestaje żyć.

Jako tło do filmu jest podłożony utwór "Gantz Graf" Autechre, ale myślę że z powodzeniem sprawdziłaby się też któraś z kompozycji Wilhelma Brasa – proponuję utwór "Angel Lust". Utrzymany trochę w klimacie Mouse on Mars, ale jednak bardziej w rytmice obłędnego zmechanizowanego techno, brzmi jak wynikowa fascynacji post-industrialnej (nie tyle chodzi mi tu o nurt muzyczny ale przemysłowy) muzyki tanecznej. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze, nawiązujące mocno do regionu śląskiego dokonania tego muzyka czyli Pawła Kulczyńskiego. Ten mechaniczny nastrój – nie tylko ze względu na okładkę – jest wyczuwalny przez cały czas trwania "Wordless Songs By The Electric Fire". Pulsujące brzmienie, chropowate melodie, połamane albo i trochę zepsute bity, zagęszczona warstwami brzmień. Wilhelm Bras fenomanalnie łączy dwa odległe światy – zlepek czasem ciężkostrawnych, industrialnych i brudnych sampli oraz zaskakująco chwytliwej rytmiki, dzięki której te kompozycje nabierają kolorytu i frapującej, trochę peryferyjnej, nie-popowej przebojowości. Fascynującą rolę pełnią tu skonstruowane przez muzyka syntezatory – rozedrgane, zacinające się, mało oczywiste, brudne, wyskakujące na pierwszy plan, kiedy indziej schowane.

Bras konstruuje swoją muzyczną opowieść świetnie balansując na granicy zabawy z brzmieniami, ich fakturami, wplatając je jednocześnie w taneczne struktury. Swoje analogowe fascynacje przekuwa w rozgotowane i buzujące melodie, serwując je w formie psychodelicznych, rytmicznych kompozycji. Nie ma w tym materiale przemęczenia czy znudzenia. Jest za to świeżość, świetne kontrastowanie głębokich i ciepłych brzmień z metalicznymi i szeleszczącymi, nade wszystko podanymi w radosnej, chwytliwej i bardzo szybko przyswajalnej formie. I tak dostajemy płytę, która już jest jednym z faworytów do najlepszych wydawnictw 2013 roku.

[Jakub Knera]


easterndaze.net

The new installment of Mik’s new sonic policy is Wilhelm Bras /Pawel Kulczynski, a musician and sound artist/, an avid analogue synth enthusiast, who builds his own machines, a neo alchemist of sound. His new album - Wordless Songs by the Electric Fire - is a prime example of noodles and glitches sourced from his living and breathing electronics, a result of years of DIY nerding and sonic research. Danceable, bubbling analogue beats and trippy atmospherics make it as apt for the dancefloor, as for your home listening. The warmth of analogue and the weird sounds conjure a world that’s playful and utterly likeable /in our universe, that is/. 

[]